„Prawdziwa
miłość oznacza, że zależy
ci na szczęściu drugiego człowieka bardziej
niż na własnym, bez względu na to, przed jakimi
bolesnymi
wyborami stajesz”.
Nicholas
Sparks
3 dni później
Chris:
Minęły 3 dni
odkąd matka i ja wyjechaliśmy z Mistic Falls starała się tego po
sobie nie okazywać ale ja widziałem jaka jest przybita i wiedziałem
jaka jest prawda mój ojciec ją zostawił tak samo jak i mnie, i to
akurat wtedy gdy go oboje potrzebowaliśmy nienawidziłem go za to,
dla mnie mój ojciec umarł.
Damon:
Minęły 3 dni od
zniknięcia Eleny i Chrisa tak bardzo za nimi tęskniłem, dom bez
nich wydawał się taki pusty „nie wytrzymam dłużej, muszę
lecieć do Toskanii by odzyskać Elenę” - pomyślałem - nie
wiedziałem jeszcze co jej powiem lecz wiedziałem że muszę zrobić
wszystko co się da aby móc znów być z nią i naszym synem. Biorąc
torbę spakowałem się po czym dodatkowo włożyłem do torby
jeszcze Pozew Rozwodowy oraz pierścionek zaręczynowy i obrączkę
Eleny po czym ruszyłem na lotnisko dziś miałem szczęście akurat
miał startować samolot do Toskanii w ostatniej chwili zdążyłem
na lot, gdy już wystartowaliśmy miałem 12 godzin na ułożenie
jakiegoś planu przez cały lot myślałem tylko o niej mimo że
siedziała obok mnie piękna młoda dziewczyna na którą pewnie
kiedyś zwrócił bym uwagę gdyż próbowała ze mną flirtować,
lecz gdy zauważyła obrączkę na moim palcu chyba dała sobie
spokój bo resztę lotu przesiedzieliśmy w milczeniu. nawet nie
zauważyłem kiedy dotarliśmy na miejsce. Gdy tylko samolot
wylądował odebrałem swój bagaż i biorąc taksówkę pojechałem
do naszej posiadłości w której spędziliśmy nasz miesiąc miodowy
na samo wspomnienie tamtych chwil uśmiechnąłem się, dotarłszy
tam wziąłem bagaż i zapłaciwszy kierowcy ruszyłem w stronę
domku lecz nim wszedłem wyciągnąłem z torby Pozew.
Elena:
Siedziałam
właśnie w salonie i oglądałam horror „Królowa Potępionych”
miałam nadzieje że przy takim filmie choć na chwile zapomnę o
Damonie lecz niestety cały czas miałam w głowie gdyż patrząc na
Lestata widziałam Damona który był tak samo seksowny i tajemniczy
jak on, nagle oderwał mnie od filmu dźwięk dzwonka do drzwi, byłam
zaskoczona gdyż dopiero się wprowadziliśmy więc nie spodziewałam
się żadnej wizyty lecz mimo to wstałam i poszłam otworzyć gdy
tylko ujrzałam naszego gościa doznałam szoku.
- Damon? Co ty
tu... - zaczęłam lecz on mi przerwał
- Czy do jasnej
cholery możesz mi to wytłumaczyć - powiedział pokazując mi
podpisany prze zemnie pozew, był naprawdę nieźle wkurzony
- Już wyjaśniłam
w liście
- Wiesz co możesz
sobie z tym zrobić – powiedział po czym na moich oczach podarł
dokument
- Ale... - zaczęłam
lecz nim się zorientowałam on wpił się w moje usta a podarty
dokument leżał na podłodze. Na początku odwzajemniłam pocałunek
lecz po chwili otrzeźwiałam i odepchnęłam go od siebie.
- Nie! Damonie, Sam
przecież chciałeś rozwodu, więc ci go dałam, a teraz pojawiasz
się i mówisz że zmieniłeś zdanie? Co ty sobie w ogóle myślisz?
Nie dam tak sobą pomiatać!
- Eleno wiem że to
ja chciałem tego rozwodu ale...
- Ale co? No co
Damonie? Masz zamiar powiedzieć że mnie kochasz a ja mam wpaść ci
w ramiona i powiedzieć że też cie kocham i wszystko będzie w
porządku. To tak już nie działa Damonie sama miłość nie
wystarczy, w małżeństwie podstawą jest zaufanie a ty sam
powiedziałeś że „mi nie ufasz i nie wiesz czy jeszcze
kiedykolwiek zaufasz” w chwili w której wypowiedziałeś te słowa
przekreśliłeś nasze małżeństwo ono już nie istnieje
zniszczyłeś je a ten papier to tylko formalność. Więc jeśli
naprawdę kiedykolwiek mnie kochałeś to pozwól mi zapomnieć i
zniknij z mojego życia raz na zawsze i błagam nie znęcaj się nade
mną a jeśli tak bardzo cie zraniłam to zamiast znęcać się od
razu mnie zabij. Bo wiedza że ponownie przeze mnie cierpisz jest
gorsza niż śmierć. - krzyczałam i zalewając się łzami upadłam
na kolana chowając twarz w dłoniach.
- Przepraszam cie
Eleno tak naprawdę nie chodzi o to że ci nie ufam, wprost przeciwne
ufam ci po prostu kiedy zobaczyłem jak z nim się spotkałaś za
moimi plecami wkurzyłem się i...
- ...i właśnie
dlatego nigdy nie będzie nam pisane być razem zawsze będę cie
kochać ale to już skończone nasze małżeństwo się rozpadło.
- Nie! Eleno błagam
cie nie rób mi tego nie mogę was ponownie stracić.
- Nie martw się
nie stracisz Chrisa to też twój syn i możesz go widywać kiedy
chcesz, ale co do mnie jest już za późno więc pozwól mi odejść.
- powiedziałam i uciekłam do sypialni
Damon:
- Eleno -
krzyknąłem chcąc iść za nią lecz nagle na drodze staną mi
Chris
- Nawet się nie
waż, wystarczająco przez ciebie cierpiała
- Nie wtrącaj się
- A ty mi nie
rozkazuj
- Jestem twoim
ojcem i mam prawo ci rozkazywać
- Ty już nie
jesteś moim ojcem dla mnie mój ojciec umarł a teraz niech pan
wybaczy ale muszę zająć się matką - powiedział Chris jego słowa
strasznie mnie zabolały przez jedną głupią kutnie straciłem żonę
i syna.
5 miesięcy później
Toskania
Elena:
Chris znienawidził
Damona, ja zaś próbowałam i starałam się zapomnieć tak jak
zapomniałam o Stefanie lecz to nie było takie proste nawet
próbowałam zacząć się z kimś spotykać lecz i to mi nie
wychodziło gdyż wciąż kochałam Damona tęskniłam za nim i
wiedziała że mimo wszystko Chris też za nim tęskni dlatego
postanowiłam naprawić relacje Damona i Chrisa. Dlatego musiałam
porozmawiać z synem.
Chris:
Leżałem właśnie
na łóżku w swoim pokoju gdy nagle usłyszałem pukanie do drzwi.
- Chris mogę wejść
– zawołała moja matka
- Tak jasne mamo
coś się stało?
- Musze z tobą
porozmawiać – powiedziała wchodząc
- Coś
przeskrobałem? - zapytałem
- Nie, a
przynajmniej o niczym mi nie wiadomo – powiedziała uśmiechając
się, muszę przyznać że od pory rozstania z ojcem bardzo rzadko to
robiła
- Wiec o co chodzi
? coś się stało ?
- Nie kochanie
musimy porozmawiać o twoim ojcu
- Nie! Mamo ja już
nie mam ojca
- Proszę Chris nie
mów tak posłuchaj to że rozstaliśmy się z ojcem nie oznacza że
ty masz się z nim nie widywać to twój ojciec i wciąż cie kocha
- Nieprawda on nas
porzucił
- Proszę cie
kochanie spotkaj się z nim, nie chce byś przez nasze rozstanie znów
stracił ojca zrób to dla mnie.
- Eh no dobrze mamo
spotkam się z nim, ale tylko ze względu na ciebie.
- Umówię cie z
nim
- Ale... może ja
to zrobię mamo - zaproponowałem
- Nie synku ja z
nim porozmawiam
- Jesteś pewna że
dasz rade
- Chris znam
twojego ojca jak nikt inny i wiem jak z nim rozmawiać –
powiedziała po czym wyszła z mojego pokoju
Elena:
Gdy wyszłam od
Chrisa poszłam do swojej sypialni by zadzwonić do Damona. Dotarłszy
wzięłam swoją komórkę, i biorąc głęboki wdech wykręciłam
numer Damona który odebrał już po pierwszym sygnale.
Damon:
Mistic Falls:
Siedziałem właśnie
w swojej sypialni i popijałem drinka gdy zadzwonił mój telefon
byłem pewien że to blondi znów chce się wtrącać mi do życia i
robić kolejny wykład na temat tego jak spaprałem życie Elenie
zresztą nie tylko ona robiła mi takie wygłady musiałem w końcu
dać jej do zrozumienia by dała sobie spokój więc nawet nie
patrząc kto dzwoni odebrałem i zacząłem mówić
- Daj już sobie
spokój blondi nie mam ochoty na twoje kolejne wykłady o tym jak
spaprałem życie Elenie i jak mam to naprawić próbowałem ją
odzyskać dla mnie już zawsze będzie tylko ona i to się nie zmieni
kocham ją i... - mówiłem lecz nagle w słuchawce usłyszałem głos
Eleny
- Ja ciebie też
kocham - powiedziała po czym szybko się rozłączyła
Elena:
Toskania:
O nie tylko nie to
miałam rozmawiać o Chrisie a nie wyznawać mu miłość co ja
zrobiłam pomyślałam i nagle usłyszałam dzwonek telefonu
oczywiście był to Damon „ok po prostu będę udawać że nic się
nie stało” powiedziałam uspakajając się przełknęłam ślinę
i odebrałam
- Słucham
- Eleno...
dzwoniłaś przed chwilą
- Tak chciałam
porozmawiać z tobą o Chrisie, namówiłam go by się z tobą
spotkał powinieneś się z nim zobaczyć on cie potrzebuje
- Dzięki ze go
namówiłaś kiedy mogę do niego przyjechać
- Może w piątek
- Dobra będę
- To do widzenia...
- Eleno zaczekaj
chwile
- Coś się stało
- Czy to co
powiedziałaś jest prawdą?
- To znaczy? Co
masz na myśli? - zapytałam udając że nie wiem o czym mowa
- Powiedziałaś
wcześniej że mnie kochasz, czy to prawda?
- Damonie... proszę
daj spokój to nie ma sensu, ten rozdział naszego życia jest już
zamknięty. Żegnaj.