Na
początku chciałam powiedzieć iż dedykuje
ten rozdział współautorce rozdziału i przesyłam
jej WIELKIE podziękowania.
dzięki
Maryś bez ciebie bym nie dała rade. ;)
***
Kiedy
człowiek się zakochuje,
jego życie nieodwracalnie się zmienia i choćby nie wiedzieć jak
się próbowało, to uczucie nigdy
nie
zniknie.
Nicholas
Sparks
DAMON:
Nadszedł
dzień mojego spotkania z Chrisem, dzięki Elenie nareszcie miałem
szanse na rozmowę z nim, umówiliśmy się na 16:00 w restauracji,
do której zabrałem Elenę podczas naszej podroży poślubnej,
czekając na Chrisa wspominałem tamte wspaniałe chwile lecz
wiedziałem że one już nie powrócą. Po jakiś 30 minutach wyrwał
mnie z zamyślenia głos Chrisa.
- Witam pana – usłyszałem za sobą głos syna.
- Auć to boli synu - rzuciłem gdy tylko usłyszałem słowo ,,Pan'', którego tak strasznie nienawidziłem. Było widać bardzo dokładnie, że Chris nie jest zadowolony ze spotkania i nawet nie starał się tego ukryć.
- Spotkałem się z tobą tylko dlatego że matka mnie o to prosiła. - wydukał obojętnie i zamówił sobie szklankę wody.
- Co tam u was ? - zapytałem zaciekawiony, lecz mój syn przewrócił tylko oczami.
- Nie udawaj, że Cię to obchodzi - powiedział zirytowany.
- Ależ obchodzi mnie Chris - odparłem próbując załagodzić napięcie pomiędzy mną, a moim synem.
- Gdybyśmy Cię obchodzili, walczył byś o mamę i nie pozwolił nam odejść - powiedział z ogromnym wyrzutem w głosie i głośno westchnął.
- Nie spostrzegaj tego w taki sposób - pisnąłem wręcz błagalnym tonem głosu.
- A jak mam to spostrzegać ? Inaczej nie umiem - odpowiedział zdenerwowany i upił łyk wody.
- Kocham Twoją matkę. Ona dokonała sama wyboru nie chciałem by robiła coś na siłę - wyjaśniłem starając się by moje wytłumaczenie zabrzmiało dość sensownie.
- Wiec wytłumacz mi, skoro ja kochasz, a ona ciebie to czemu się rozstaliście - rzekł coraz bardziej doszukując się prawdy.
- Witam pana – usłyszałem za sobą głos syna.
- Auć to boli synu - rzuciłem gdy tylko usłyszałem słowo ,,Pan'', którego tak strasznie nienawidziłem. Było widać bardzo dokładnie, że Chris nie jest zadowolony ze spotkania i nawet nie starał się tego ukryć.
- Spotkałem się z tobą tylko dlatego że matka mnie o to prosiła. - wydukał obojętnie i zamówił sobie szklankę wody.
- Co tam u was ? - zapytałem zaciekawiony, lecz mój syn przewrócił tylko oczami.
- Nie udawaj, że Cię to obchodzi - powiedział zirytowany.
- Ależ obchodzi mnie Chris - odparłem próbując załagodzić napięcie pomiędzy mną, a moim synem.
- Gdybyśmy Cię obchodzili, walczył byś o mamę i nie pozwolił nam odejść - powiedział z ogromnym wyrzutem w głosie i głośno westchnął.
- Nie spostrzegaj tego w taki sposób - pisnąłem wręcz błagalnym tonem głosu.
- A jak mam to spostrzegać ? Inaczej nie umiem - odpowiedział zdenerwowany i upił łyk wody.
- Kocham Twoją matkę. Ona dokonała sama wyboru nie chciałem by robiła coś na siłę - wyjaśniłem starając się by moje wytłumaczenie zabrzmiało dość sensownie.
- Wiec wytłumacz mi, skoro ja kochasz, a ona ciebie to czemu się rozstaliście - rzekł coraz bardziej doszukując się prawdy.
- Chris to
skomplikowane - szepnąłem bezradnie. Nie wiedziałem jak mam mu to
wszystko wyjaśnić by zrozumiał.
Dla mnie nie jest skomplikowane ! - syknął wyprowadzony z równowagi.
- Spokojnie nerwami nic nie wskórasz - mruknąłem i przeczesałem ręką włosy.
- Słuchaj albo się kogoś kocha albo nie, a wiem że ona ciebie kocha wiec walcz o nią. Ona Cię potrzebuje - mruknął lekko drżącym głosem Chris
- Co masz na myśli mówiąc potrzebuje ?- zapytałem, a moje ciało zalała fala nadzieji na odzyskanie Eleny.
- Mam na myśli to, że nie mogę już słuchać jak płacze po nocach - wyjaśnił i upił kolejny łyk wody.
- Na dodatek jeszcze pojawił się ten koleś, który ją nagabuje - powiedział, a mnie coś uderzyło. Muszę jak najszybciej się z nią zobaczyć.
- Nie skończy się to dla niego dobrze - warknąłem zaciskając ręce w pięści. Słysząc moje słowa Chris się roześmiał
- Co Cię tak bawi ?-zapytałem zdumiony jego nagłym zachowaniem.
- Nic takiego - wydukał próbując opanować swój nagły atak śmiechu. Po prostu pomyślałem jaki ojciec taki syn. Ja już mu przywaliłem-wyjaśnił, a ja zaśmiałem się pod nosem.
- W końcu moja krew - rzuciłem i w tej samej chwili, w ten sam sposób przeczesaliśmy sobie ręką włosy. Gdy to zobaczyliśmy oboje wybuchliśmy śmiechem. - Tak bardzo brakowało mi wspólnych rozmów z Chrisem.
Dla mnie nie jest skomplikowane ! - syknął wyprowadzony z równowagi.
- Spokojnie nerwami nic nie wskórasz - mruknąłem i przeczesałem ręką włosy.
- Słuchaj albo się kogoś kocha albo nie, a wiem że ona ciebie kocha wiec walcz o nią. Ona Cię potrzebuje - mruknął lekko drżącym głosem Chris
- Co masz na myśli mówiąc potrzebuje ?- zapytałem, a moje ciało zalała fala nadzieji na odzyskanie Eleny.
- Mam na myśli to, że nie mogę już słuchać jak płacze po nocach - wyjaśnił i upił kolejny łyk wody.
- Na dodatek jeszcze pojawił się ten koleś, który ją nagabuje - powiedział, a mnie coś uderzyło. Muszę jak najszybciej się z nią zobaczyć.
- Nie skończy się to dla niego dobrze - warknąłem zaciskając ręce w pięści. Słysząc moje słowa Chris się roześmiał
- Co Cię tak bawi ?-zapytałem zdumiony jego nagłym zachowaniem.
- Nic takiego - wydukał próbując opanować swój nagły atak śmiechu. Po prostu pomyślałem jaki ojciec taki syn. Ja już mu przywaliłem-wyjaśnił, a ja zaśmiałem się pod nosem.
- W końcu moja krew - rzuciłem i w tej samej chwili, w ten sam sposób przeczesaliśmy sobie ręką włosy. Gdy to zobaczyliśmy oboje wybuchliśmy śmiechem. - Tak bardzo brakowało mi wspólnych rozmów z Chrisem.
- Cieszę
się, że mogłem Cię zobaczyć - mruknąłem szczęśliwy.
- A ja ciebie i przepraszam za to co wcześniej mówiłem - powiedział Chris obejmując mnie
- Nie szkodzi to ja przepraszam synu
tato jeśli wciąż kochasz matkę mogę pomóc ci ja odzyskać
- A ja ciebie i przepraszam za to co wcześniej mówiłem - powiedział Chris obejmując mnie
- Nie szkodzi to ja przepraszam synu
tato jeśli wciąż kochasz matkę mogę pomóc ci ja odzyskać
- Ale jak
chcesz mi pomóc - zapytałem Chrisa gdy wychodziliśmy już z
restauracji
- Wytłumaczę ci po drodze odprowadź mnie
- Z chęcią-mruknąłem zadowolony
- Wytłumaczę ci po drodze odprowadź mnie
- Z chęcią-mruknąłem zadowolony
Następnego
dnia
CHRIS:
- Mamo
przyjdzie dziś do mnie Clara. Zrobiła byś skromną kolację? -
zapytałem modląc się w duchu by plan się powiódł.
- Tak ale najpierw powiedz mi czy ty i Clara jesteście razem
- Nie wiem to jeszcze niepewne ale chciałbym byś ja poznała
- Na którą mam zrobić kolację ? - spytała szukając czegoś w lodówce.
- Na 19 - powiedziałem mając nadzieje że wszystko wypali
- Już się robi! - zakrzyknęła entuzjastycznie moja matka i poczochrała dłonią moje kruczoczarne włosy.
Odetchnąłem z ulgą na razie wszystko szło po mojej myśli gdy tylko matka zaczęła robić kolacje ja po cichu poszedłem poszukać w jej księgach zaklęcia dzięki któremu uwiężę w domu ją i ojca zwykle zamkniecie drzwi na klucz w ich przypadku nie zadziała w kącku matka jest po części czarownica wiec bez trudu poradziła by sobie z zamkiem ale zdałem też sobie właśnie sprawę że z zaklęciem z księgi też sobie poradzi więc postanowiłem napisać własne z tym zaklęciem nie pójdzie jej tak szybko gdyż musiała by je najpierw znać pomyślałem kończąc pisać, wiedziałem że ja będę podtrawił je rzucić gdyż ostatnio moje moce wzrosły i stałem się silniejszy lecz matka o tym nie wiedziała.
Gdy wreszcie zaklęcie było gotowe przystąpiłem do działania i zacząłem je wypowiadać.
- Tak ale najpierw powiedz mi czy ty i Clara jesteście razem
- Nie wiem to jeszcze niepewne ale chciałbym byś ja poznała
- Na którą mam zrobić kolację ? - spytała szukając czegoś w lodówce.
- Na 19 - powiedziałem mając nadzieje że wszystko wypali
- Już się robi! - zakrzyknęła entuzjastycznie moja matka i poczochrała dłonią moje kruczoczarne włosy.
Odetchnąłem z ulgą na razie wszystko szło po mojej myśli gdy tylko matka zaczęła robić kolacje ja po cichu poszedłem poszukać w jej księgach zaklęcia dzięki któremu uwiężę w domu ją i ojca zwykle zamkniecie drzwi na klucz w ich przypadku nie zadziała w kącku matka jest po części czarownica wiec bez trudu poradziła by sobie z zamkiem ale zdałem też sobie właśnie sprawę że z zaklęciem z księgi też sobie poradzi więc postanowiłem napisać własne z tym zaklęciem nie pójdzie jej tak szybko gdyż musiała by je najpierw znać pomyślałem kończąc pisać, wiedziałem że ja będę podtrawił je rzucić gdyż ostatnio moje moce wzrosły i stałem się silniejszy lecz matka o tym nie wiedziała.
Gdy wreszcie zaklęcie było gotowe przystąpiłem do działania i zacząłem je wypowiadać.
ZAKLĘCIE:
„Gdy uwięziony zostaniesz z tymi co prawdy się domagają, serce i myśli się otwierają, Od teraz przez dobę usłyszane zostaną myśli skrywane,niechaj się w słowa twe myśli przemienią, osoby w tym domu będące usłyszą o miłości swej prawdy słów tysiące, a uczucia skrywane niech widocznymi się staną”
„Gdy uwięziony zostaniesz z tymi co prawdy się domagają, serce i myśli się otwierają, Od teraz przez dobę usłyszane zostaną myśli skrywane,niechaj się w słowa twe myśli przemienią, osoby w tym domu będące usłyszą o miłości swej prawdy słów tysiące, a uczucia skrywane niech widocznymi się staną”
- Gotowe - szepnąłem zadowolony gdy wypowiedziałem zaklęcie.
po czym spojrzałem na zegarek dochodziła 19:00 nie mogłem uwierzyć że aż tyle mi to zajęło nagle rozległ się dzwonek do drzwi i usłyszałem jak matka idzie otworzyć nie mogłem pozwolić by zobaczyła ojca nim ten wejdzie do domu
- ja otworze - krzyknąłem po czym dodałem - idź usiądź mamo zaraz dołączymy
Matka uśmiechnęła się do mnie i wróciła do jadalni. Odetchnąłem z ulgą, gdy otworzyłem drzwi zobaczyłem ojca
- Cześć - przywitałem go z uśmiechem na twarzy.
- Wejdź matka jest w jadalni a ja wychodzę na noc do kumpla teraz wszystko zależy od ciebie - powiedziałem klepiąc ojca po plecach i wychodząc
DAMON:
-
Chris gdzie wy się podziewacie - usłyszałem głos nadchodzącej
Eleny
- Już idziemy! - krzyknąłem lekko poddenerwowany.
gdy zawołałam Chrisa odezwał się Damon ale to przecież nie mógł być on, to nie możliwe pomyślałam. Zamarłam gdy go zobaczyłam.
- Damon? Co ty tu robisz? - zapytałam zaskoczona
- Naprawdę miło mnie witasz przecież zaprosiłaś mnie na kolacje rodzina
- Co o czym ty mówisz jaką kolacje? - zapytała zdziwiona
- No przecież zaprosiłaś mnie na kolację - wydukał udając zmieszanie, po czym dodał - Chris mówił żebym przyszedł bo chcesz ze mną porozmawiać
- No to wszystko jasne mnie powiedział że zaprosił dziewczynę i chce mi ja przedstawić zabije tego dzieciaka powiedziałam po czym wściekła skierowałam się do pokoju Chrisa krzycząc
- Już idziemy! - krzyknąłem lekko poddenerwowany.
gdy zawołałam Chrisa odezwał się Damon ale to przecież nie mógł być on, to nie możliwe pomyślałam. Zamarłam gdy go zobaczyłam.
- Damon? Co ty tu robisz? - zapytałam zaskoczona
- Naprawdę miło mnie witasz przecież zaprosiłaś mnie na kolacje rodzina
- Co o czym ty mówisz jaką kolacje? - zapytała zdziwiona
- No przecież zaprosiłaś mnie na kolację - wydukał udając zmieszanie, po czym dodał - Chris mówił żebym przyszedł bo chcesz ze mną porozmawiać
- No to wszystko jasne mnie powiedział że zaprosił dziewczynę i chce mi ja przedstawić zabije tego dzieciaka powiedziałam po czym wściekła skierowałam się do pokoju Chrisa krzycząc
– Chris!!!
-
Eleno nie krzycz nie ma go właśnie wyszedł
- Oszukał mnie! - warknęłam zdenerwowana.
- On chciał dobrze - próbował go usprawiedliwić Damon.
Nie broń go, niech on tylko wróci do domu to dam mu niezłą szkołę
- A my Damonie nie mamy o czym rozmawiać, wszystko już zostało powiedziane niepotrzebnie się tutaj zjawiłeś, więc lepiej będzie jak już pójdziesz - rzuciłam hardo i wzięłam głęboki wdech, starając się opanować targające mną uczucia.
- Dobrze jak chcesz - powiedział zdenerwowany, a za razem rozczarowany otworzył drzwi. Już chciał wychodzić gdy napotkał opór.
- Co jest do cholery? - powiedział zdziwiony.
- Niemożliwe - powiedziałam nie wierząc własnym oczom sama podeszłam, próbując wyjść, lecz napotkałam taki sam opór jak Damon.
Od razu wzięłam telefon i wykręciłam numer do syna. Chris odebrał po kilku sygnałach.
- Możesz mi wyjaśnić coś ty zrobił ? - warknęłam wyprowadzona z równowagi.
- Jak to co? na dziś zwolniłem ci chatę, ja nocuje u kumpla, a i życzę wam miłej zabawy mamo - zachichotał pod nosem i się rozłączył.
- Co za smarkacz! - warknęłam próbując się opanować
- A ja tam jestem mu wdzięczny - powiedział Damon podchodząc i kładąc dłoń na moim policzku był tak blisko, tak bardzo chciałam go pocałować lecz musiałam się opanować.
- Wiem, że chcesz mnie pocałować-mruknął i przybliżył się do mnie
- Masz racje chce, ale nie mogę - szepnęłam i strącając jego dłoń odwróciłam się by uciec do sypialni lecz nim zdążyłam tam dojść Damon staną mi na drodze
- Możesz - szepną po czym bez ostrzeżenia wpił się w moje usta, odwzajemniłam pocałunek lecz oderwawszy się od niego wyminęłam go i uciekłam po chwili Damon przyszedł do sypialni z szelmowskim uśmiechem na twarzy.
- Nie powstrzymuj się kochanie - mruknął zalotnie i cmoknął mnie w czubek nosa.
- Nie mogę - pisnęłam i odeszłam od niego.
- Ale dlaczego? Nie kochasz mnie już? - zapytałem rozczarowany
- Kocham, ale obiecałam że pozwolę ci odejść i właśnie dotrzymuje obietnicy - odpowiedziałam smutnie.
- Oszukał mnie! - warknęłam zdenerwowana.
- On chciał dobrze - próbował go usprawiedliwić Damon.
Nie broń go, niech on tylko wróci do domu to dam mu niezłą szkołę
- A my Damonie nie mamy o czym rozmawiać, wszystko już zostało powiedziane niepotrzebnie się tutaj zjawiłeś, więc lepiej będzie jak już pójdziesz - rzuciłam hardo i wzięłam głęboki wdech, starając się opanować targające mną uczucia.
- Dobrze jak chcesz - powiedział zdenerwowany, a za razem rozczarowany otworzył drzwi. Już chciał wychodzić gdy napotkał opór.
- Co jest do cholery? - powiedział zdziwiony.
- Niemożliwe - powiedziałam nie wierząc własnym oczom sama podeszłam, próbując wyjść, lecz napotkałam taki sam opór jak Damon.
Od razu wzięłam telefon i wykręciłam numer do syna. Chris odebrał po kilku sygnałach.
- Możesz mi wyjaśnić coś ty zrobił ? - warknęłam wyprowadzona z równowagi.
- Jak to co? na dziś zwolniłem ci chatę, ja nocuje u kumpla, a i życzę wam miłej zabawy mamo - zachichotał pod nosem i się rozłączył.
- Co za smarkacz! - warknęłam próbując się opanować
- A ja tam jestem mu wdzięczny - powiedział Damon podchodząc i kładąc dłoń na moim policzku był tak blisko, tak bardzo chciałam go pocałować lecz musiałam się opanować.
- Wiem, że chcesz mnie pocałować-mruknął i przybliżył się do mnie
- Masz racje chce, ale nie mogę - szepnęłam i strącając jego dłoń odwróciłam się by uciec do sypialni lecz nim zdążyłam tam dojść Damon staną mi na drodze
- Możesz - szepną po czym bez ostrzeżenia wpił się w moje usta, odwzajemniłam pocałunek lecz oderwawszy się od niego wyminęłam go i uciekłam po chwili Damon przyszedł do sypialni z szelmowskim uśmiechem na twarzy.
- Nie powstrzymuj się kochanie - mruknął zalotnie i cmoknął mnie w czubek nosa.
- Nie mogę - pisnęłam i odeszłam od niego.
- Ale dlaczego? Nie kochasz mnie już? - zapytałem rozczarowany
- Kocham, ale obiecałam że pozwolę ci odejść i właśnie dotrzymuje obietnicy - odpowiedziałam smutnie.
ELENA:
- Ale ja nie chce odchodzić, chce być z tobą Eleno - krzyknął i ponownie wpił się w moje usta, całował mnie z ogromną namiętnością.
- Tak strasznie za Tobą tęskniłem - wydukał między pocałunkami.
- Niech cie szlag Damon - powiedziałam oderwawszy się ode niego spojrzałam mu w oczy i popchnęłam go na łóżko siadając na nim okrakiem ściągałam bluzkę i dodałam - będę tego żałować - po czym wpiłam się w usta Damona. Zamruczał z zadowolenia a serce zaczęło walić mi jak młotem tak samo jak i jemu wiedziałam co zaraz się wydarzy nawet się nie obejrzałam a już się kochaliśmy to była chyba najdziksza noc jaką z nim przeżyłam kochał mnie a ja jego i on o tym wiedział. Damon był najgorszą a zarówno najlepszą rzeczą która spotkała mnie w życiu.
DAMON:
Elena i ja kochaliśmy się całą noc byłem taki szczęśliwy teraz już wiedziałem że wszystko będzie tak jak kiedyś lecz gdy się obudziłem Elena leżała wtulona w moje ramiona nagle poczułem na swoim torsie spływające po jej policzkach łzy które próbowała przede-mną ukryć...
- Skarbie co się stało? - zapytałem z troską w głosie przyciągając ją do siebie i całując w czubek głowy
- A jak myślisz ? obiecałam sobie że to już nigdy się nie wydarzy - powiedziała z wyraźnym wyrzutem.
- Och skarbie nie masz czego żałować - rzuciłem i obsypałem jej szyję milionami pocałunków
- Właśnie że mam jak ty to sobie wyobrażasz ? mam wrócić i nie minie tydzień ty znów będziesz mnie oskarżał o jakieś romanse to nie ma sensu - rzuciła oburzona i zaczęła się ubierać...
- Dlaczego Ty wszystko tak rozpamiętujesz ? Minęło wystarczająco dużo czasu bym zaczął żałować tego wszystkiego! - powiedziałam zrywając się z łóżka i podchodząc do niej.
- Ja nie mogę o tym zapomnieć-odparła i osunęła się ode mnie. Poczułem to samo ukłucie w sercu gdy się rozstawaliśmy ale teraz nie dam za wygraną.
- Wiem co ci obiecałem i wiem że złamałem tą obietnice lecz cie kocham Eleno i nie potrafię być z nikim innym proszę wybacz mi tak bardzo tęsknie za tobą daj mi jeszcze jedną szanse, zrozum moje życie bez ciebie nie ma sensu.
- Gdyby wszystko było takie łatwe jak Ci się wydaje - westchnęła bezradnie.
- A nie jest? - zapytałem zdumiony marszcząc czoło ze zdumienia.
-Nie, nie jest Damonie !-powiedziała hardo i nałożyła na siebie bluzkę.
-Ależ jest Eleno, wystarczy się postarać-wydukałem i podszedłem do niej. Dziewczyna chciała się odsunąć ale położyłem jej ręce na ramionach. Elena popatrzyła się na mnie i westchnęła.
- Nawet nie wiesz jak bardzo pragnę być znów z tobą, to mnie aż dobija Damonie - powiedziała starając się nie płakać
- Wiec daj mi szanse bym mógł wszystko naprawić - powiedziałem po czym podszedłem do niej po cichu, i stanowczy za jej plecami objąłem ją
- Proszę pozwól nam być znów rodziną - szepnąłem całując płatek jej ucha
- Dobrze dam ci szanse, ale nie myśl że jedna wspólna noc wszystko naprawi, i nawet nie oczekuj że od razu pozwolę ci się wprowadzić, najpierw udowodnij mi że naprawdę chcesz być ze mną i że ci na mnie zależy oraz że raz na zawsze skończyłeś z tymi idiotycznymi oskarżeniami. - powiedziała twardo
Elena:
-
Dobrze jak chcesz pierwszy dowód dam ci już teraz – powiedział
wpijając się w moje usta
-
Nie o to mi chodziło! - krzyknęłam odpychając go od siebie na co
on tylko się uśmiechną
-
Wiem kotku i dlatego zabieram cie dziś na kolacje – powiedział
uśmiechając się tak jak lubiłam. C.D.N.