piątek, 12 lutego 2016

Rozdział 17 Ucieczka

A WIĘC POWRACAM Z PRZEDSMAKIEM KOLEJNEGO ROZDZIAŁU



Jadąc z Eleną do domu milczałem i rozmyślałem nad moim powrotem, miałem duże wątpliwości czy to aby napewno dobry pomysł bym już dziś wrócił.
- Czemu tak milczysz? - zapytała Elena
- Eleno ja poprostu - powiedziałem cięsszko wzdychając - posłuchaj nie chce byś mnie jakoś źle zrozumiała
- Damonie prosze nie strasz mnie co sie dzieje - zapytala przerażona
- Nic takiego kochanie  - powiedzialem starajac sie ja uspokoic po czym zjezdzajac na pobocze zaczolem z nial rozmawiac
- Damonie co robisz?
- Eleno wiesz jak bardzo mocno kocham ciebie i naszego syna - powiedział Damon biorąc mnie za ręke i zatrzymujac się na poboczu, a ja poczułam jak moje serce przyśpiesza bijąc coroz mocniej z niepokoju iz zmienil zdanie lecz sluchalam dalej - ale nie wiem czy to dobry pomysł bym już dziś się wprowadził, od poczatku nasz zwiazek był chaotyczny co prawda w wiekszosci przezemnie dlatego właśnie proponuje byśmy sie nie śpieszyli i tym razem zaczeli od początku od tych najmniejszych rzeczy bo nie chce cię znów stracić bez ciebie i naszego syna moje życie nie ma sensu dlatego prosze cie bys dała mi troche czasu na to bym mógł się zmienić bo chce się zmienić dla ciebie i naszego syna poza tym...
- Nie Damonie, nie dam ci czasu byś się zmienił, bo nie chce byś to zrobił, kocham cie takiego jakim jesteś porywczego, chaotycznego, aroganckiego, impulsywnego i egoistycznego przysojniaka który potrafi naprawde nieźle wkurzyć i może to są złe cechy ale bez nich nie byłbyś już  moim Damonem, Damonem którego tak bardzo kocham. - powiedziałam patrząc mu w oczy po czym bez słowa go pocałowałam
- Kocham cie Eleno - szepną miedzy pocałunkami
- Ja ciebie też Diabełku - powiedziałam odrywajac sie od Damona on zas słysząc jak go nazwałam usmiechną sie po czym ruszył w dalsza droge
- No dobrze w takim razie wruce jutro - powiedzial parkujac przed domem
- Nie, wracasz dziś ze mną
- A Chris przecież o niczym nie wie
- Sam mówiłeś że jest już duży, zrozumie
- Ok, a co z moimi ubraniami wszystkie ciuchy są w Hotelu
- Nie wszystkie poza tym dzisiejszej nocy nie będą ci do niczego potrzebne
- Co ty kombinujesz - zapytał uśmiechając się podejrzliwie choć dobrze wiedział co mi chodzi po głowie
- choć i się przekonaj powiedziałam, wysiadajac z auta wraz z Damonem tylko spojrzelismy po sobie po czym zamarlismy w bezruchu
- Chris - powiedzieliśmy w tym samym czasie, Damon chyba wyczuł to co ja nasz syn był w niebezpieczeństwie natychmiast ruszyliśmy biegiem do domu, wpadając obydwoje wyczuliśmy metaliczny zapach krwi zaczeliśmy go wołać lecz nikt sie nie odzywał wbiegliśmy do salonu który był całkowicie zdemolowany to tam ujrzeliśmy na podłodze sporą ilość krwi przypominało to jakby ktoś ciągną po niej ciało lub jakby ktoś prubował doczągać się do kuchni natychmiast ruszyłam za śladem mając nadzieje że ujrze tylko rannego Chrisa niestety to nie był on widok leżącej tam osoby mnie kompletnie zaskoczył spodziewała bym sie każdego ale nie
- Tristian?
- Gdzie mój syn?!!! - wykrzykna Damon - Gadaj bo dokończe dzieła - krzyczał łapiąc za kołek który miał już wbity tuż pod sercem
- Nie! Damon przestań powiedziałam odpychając go.
- Udało im się uciec kazałem mu jechać do Abby, a sam ją zatrzymałem lecz jedno z nich jest napewno ranne, nie wiem kturo.
- Jak to z kim był Chris?. I kto was zaatakował? - pytałam spanikowana
- Anima gemella - powiedział słabym głosem, spoglądając na Damona po czym stracił przytomność. Ujrzałam strach w oczach Damona - wiesz o czym on mówi ? - zapytałam
- Nie, więc jednak, czy my nigdy nie będziemy żyć w spokoju - krzyczał Damon podchodząc do Tristiana i wyciągnowszy z niego kołek nadgrys swój nadgarstek i podał Tristianowi gdyby nie to że chodziło o naszego syna najprawdopodobniej Damon by mu wogule nie pomugł.
- Damon co się dzieje o czym on mówił o dziewczynie którą uratował Chris w Mistyc Falls. - Tłumaczył Damon odchodząc od Tristiana który powoli zaczynał odzyskiwać przytomność
- Co? dlaczego nic o tym nie wiem?!
- Myślałem że ci powiedział to było tamtego dnia powiedzieliśmy mu kim jest i kim my jesteśmy. Opowiem ci o tym później teraz najważniejsze by odnaleść ich całych i zdrowych

***

Gdy tylko Tristian nabrał sił zaczą opowiadać nam pokoleii wszystko co się wydarzyło.
Kiedy przyszedłem z wami porozmawiać usłyszałem w środku jakieś odgłosy walki wiec wszedłem i wtedy ujrzałem dwie dziewczyny walczące z twoim synem który usilnie próbował chronić Anima gemella. Jedna z kobiet była tak jak ty Eleno, Pierpierve a zarówno Łowczynią Upadłych Aniołów tych co władają życiem i śmiercią...
- Zaraz ktoś poluje na naszego syna bo myśli że jest on Upadłym Aniołem - zapytała Elena
- Tak i to nie byle kto tylko Nyssa Zadoff zawodowa łowczyni czasem pracuje też na zlecenie i w tym przypadku wydaje mi sie że pracowała dla  tej wampirzycy z którą była.
- Jak się nazywała ta wampirzyca ? - zapytał Damon
- Nyssa mówiła do niej Clewden.
- Do diabła tylko nie ona.
- Zadzwonie do Abby może już do niej dotarli
- Daj Tristianie ja z nią porozmawiam - powiedziałam zabierając Tristianowi telefon wykręciłam numer Abby.

Nyssa Zadoff


Zawodowa Łowczyni istot nadprzyrodzonych jedna z pierwszych Pierpierve najbardziej nienawidzi Upadłych Aniołów gdyż niegdyś jeden z nich zabił jej ukochanego, po jego śmierci poprzysięgła że zabije każdego upadłego którego spotka.


Abby Temple


Przyjaciułka Tristiana z dzieciństwa poznała Elene gdy ta mieszkała z Tristianem. Jest taka sama jak Chris. Panią życia i śmierci kiedyś również posiadała Anima Gemella lecz niestety zginą ratując jej życie.


* Anima Gemella - Bratnia Dusza

sobota, 31 października 2015

OGŁOSZENIE SPECJALNE

Uwaga!!!
Poszukuję wspólnika/czki do następnego rozdziału gdyż sama jakoś nie daję rade chętni niech zgłaszają się na numer gg 50339911 czekam.

poniedziałek, 15 września 2014

Informacja

Uwaga !!!
Drodzy czytelnicy ponieważ na razie brak mi weny zawieszam bloga do 05.10. 2014. r. gdyż może wraz z serialem powróci mi wena, z reszto zawsze najlepiej mi się pisało po obejrzeniu odcinka serialu. Bardzo też przepraszam ze wcześniej nie napisałam tej informacji miałam nadzieje że na coś wpadnę a tu nic więc czekajcie cierpliwie bo NA PEWNO POWRÓCĘ. Pozdrawiam Autorka. ;)



PS. W międzyczasie zapraszam na bloga „Miłość jak ogień” który jest o Jace i Clary z Darów Anioła. Oto Link: http://jace-love-clary.blogspot.com/
Oraz na bloga „Spełnione marzenia” jest to historia o romansie zwykłej dziewczyny z jej ulubionym aktorem Jamiem Campbellem Bowerem. Oto Link: http://jamie-you-are-my-dream.blogspot.com/



wtorek, 15 lipca 2014

Konkurs

Uwaga wkrótce nowy rozdział a do tego czasu piszcie w komentarzach lub na czacie pomysły na to jaką moc mogła zyskać Carmen dzięki temu że Chris ją uzdrowił. Najlepsze trzy pomysły pojawią się w rozdziałach.

piątek, 4 kwietnia 2014

Rozdział 16: Powrót i Niespodziewana wizyta



Damon:

Siedziałem w salonie ze szklaneczka burbona w ręce i rozmyślałem nad tym jak spędzić z Eleną dzisiejszy wieczór. Szansą na odzyskanie jej było sprawienie by ten wieczór był magiczny, postanowiłem więc iż tej nocy zabiorę ją do restauracji „Red Rose” gdzie byliśmy podczas naszej podróży poślubnej.


Elena:

Za niecałe pół godzinki miał przyjść po mnie Damon a ja nawet jeszcze nie wiedziałam co na siebie założe denerwowałam się bardziej niż jakbym szła na pierwszą randkę, ale w końcu przecież ten wieczór ma zadecydować co będzie dalej z naszym małżeństwem, po jakichś 15 minutach wybrałam w końcu niebieską obcisłą sukienkę po czym zrobiłam makijaż, włosy związałam w kucyk, i założyłam sukienkę oraz biżuterie i właśnie wtedy usłyszałam dzwonek do drzwi a serce zabiło mi jeszcze mocniej.
- Mamo! Tata już jest! - usłyszałam z dołu głos syna
- Dobrze już idę! - krzyknęłam po czym założywszy szpilki wzięłam głęboki wdech i zaczęłam schodzić po schodach a na ich końcu czekał na mnie Damon patrzył na mnie tak jak w dniu naszego ślubu wiedziałam że wciąż mnie kocha tak samo mocno jak ja jego.
- Witaj piękna – powiedział uśmiechając się uwodzicielsko
- Podoba ci się? - zapytałam
- Tak jest cudowna
-Chodźmy już, a! Chris postaram się późno nie wrócić dasz sobie rade prawda?
- Mamo nie jestem już małym dzieckiem idźcie już ja sobie poradzę.
- No dobrze - powiedziałam po czym wyszliśmy – więc do kąt mnie zabierasz
- Zobaczysz- powiedział tajemniczo
- No nie, nic się nie zmieniłeś wiesz przecież jak nienawidzę niespodzianek
- Wiem ale mówiłem ci kiedyś że będę ci je robił przez całą wieczność więc siak czy owak musisz się przyzwyczaić – słysząc to uśmiechnęłam się gdyż przypomniałam sobie jak powiedział mi to gdy zabierał mnie do Toskanii po chwili
nawę nie zauważyłam kiedy znaleźliśmy się przed restauracja do której Damon zabrał mnie na podroży poślubnej. Przestraszyłam się bo niedawno dowiedziałam że bardzo często grywa tam Jack wraz ze swoim zespołem a znając moje szczęście natknę się na niego i kolejna awantura gotowa a nie chce by ktokolwiek popsuł mi ten wieczór. Musiałam jakoś namówić Damona na inną restauracje.
- Nie Damonie proszę tylko nie tu
- Dlaczego?
- Po prostu, nie mam ochoty na jedzenie przejdźmy się jeszcze
- Och Eleno nie kłam wiem że on tu często grywa i dlatego nie chcesz tu iść – powiedział czym mnie zaskoczył
- Skąd wiesz?
- Mam swoje źródła
- No tak Chris, a jeśli wpadniemy na Jacka, nie chce by popsuł ten wieczór
- Wiem dlatego właśnie chce tam iść
- Co? nie rozumie?
- Chciałaś dowodu więc ci go dam
- O nie, nie będziesz urządzał awantur
- Och Eleno nie chce się awanturować tylko dać ci dowód więc wejdziesz sama czy mam cie wnieść do środka.
- Już dobrze, dobrze – powiedziałam po czym wraz z Damonem weszłam do restauracji bałam się tego co może się stać jeśli znów spotkamy Jacka gdy usiedliśmy przy stoliku Damon zamówił wino takie samo jak tego wieczora gdy byliśmy tu po raz pierwszy kiedy kelner przyniósł wino Damon poprosił mnie do tańca.
- Zatańczysz – zapytał uśmiechając się szeroko
- Oczywiście – odpowiedziałam uśmiechając się, kiedy tańczyłam wtulona w ramiona Damona czułam się tak cudownie zupełnie jakbyśmy nigdy się nie rozstali, chciałabym by ta chwila trwała wiecznie – kocham cie - szepnęłam mu do ucha Damon zaś usłyszawszy to ode mnie odsuną się troszkę by móc spojrzeć mi w oczy
- A ja ciebie Eleno – powiedział po czym mnie pocałował i właśnie w tym momencie skończyła się piosenka więc wróciliśmy do stolika kiedy tylko usiedliśmy zaczęliśmy rozmawiać o tym co jest między nami i o naszej przyszłości.
- Więc Eleno skoro mówisz że mnie kochasz, to czy ma to oznaczać że mam jeszcze szanse was odzyskać
- Damon posłuchaj Chrisa nigdy nie straciłeś a co do mnie to owszem kocham cie i bardzo pragnę twojego powrotu ale wciąż nie jestem pewna czy to nam się uda
- Uda się zobaczysz tylko musisz dać nam szanse
- Damonie musisz coś wiedzieć ja... - zaczęłam lecz nagle nam przerwał znajomy mi głos a mianowicie był nim Jack
- Mogę prosić do tańca – zapytał nie zwracając nawet uwagi na Damona
- Niestety ale jestem w towarzystwie – odpowiedziałam ułatwiwszy swoja dłoń na dłoni Damona
- Proszę cie Eleno twój towarzysz może się nie pogniewa – naciskał Jack a ja byłam pewna ze Damon zaraz wybuchnie i urządzi awanturę lecz on powiedział coś co mnie zaskoczyło
- Idź kochanie jak wrócisz dokończymy rozmowę – powiedział Damon pomyślałam ze to chyba tak chce mi pokazać ze mi ufa więc się zgodziłam i ruszyłam z Jackiem na parkiet
- Co tu robi ten facet? Myślałem że się rozstaliście i dasz mi szanse – powiedział Jack podczas naszego tańca
- Tak rozstaliśmy się ale wciąż go kocham a on mnie i chcemy spróbować od nowa poza tym nawet gdybyśmy tu byli by całkowicie to zakończyć to i tak nie byłabym wstanie dać ci szansy bo zawsze byłby tylko Damon
- Ale to przecież on cie zostawił przynajmniej tak mówiłaś
- Tak i teraz on chce mnie odzyskać a ja zamierzam mu na to pozwolić
- Ale nie sadzisz że ze mną było by ci lepiej? - powiedział Jak a jego ręka zaczęła zjeżdżać na moje pośladki
- Nie Jack – powiedziałam i w tym momencie pojawił się przy nas Damon
- Odbijany – powiedział hardo biorąc mnie w ramiona i wpijając się w moje usta
- Ej... - usłyszeliśmy głos Jacka
- Odwidzenia Jack – powiedziałam po czym ciągnąc Damona do wyjścia dodałam - chodźmy z stąd w milsze miejsce – na te słowa Damon się uśmiechną po czym ruszyliśmy do wyjścia
- To gdzie chce panie iść
- Nie wiem myślałam ze masz jeszcze jakieś plany
- Mam ale na potem na razie ty powiedz gdzie chała byś się znaleźć a tam cie zabiorę
- W jakieś magiczne miejsce gdzie będziemy sami – powiedziałam uśmiechając się on zaś słysząc to odwzajemnił uśmiech
- Chyba znam jedno takie miejsce – powiedział po czym złapał mnie za rękę i ruszyliśmy przed siebie


Chris:

Siedziałem właśnie w domu i oglądałem telewizje a przy tym rozmyślałem nad tym czy ojcu uda się przekonać matkę by dala mu szanse na powrót, gdy nagle posłyszałem dzwonek do drzwi czyżby tak szybko wrócili – pomyślałem po czym poszedłem otworzyć jednak okazało się że to nie była matka tylko dziewczyna której uratowałem życie „cholera jak ona mnie znalazła” - pomyślałem pierwsze co przyszło mi teraz do głowy to udawać że jej nie znam, mimo iż była taka piękna.
- Słucham – powiedziałem otwierając drzwi
- Przedobry czy to ty jesteś Chris Salvatore
- Tak a o co chodzi -
- Wybacz że tak późno się zjawiam muszę z tobą porozmawiać mam nadzieje że mnie pamiętasz
- Wybacz ale nie za bardzo – skłamałem
- Mam na imię Carmen uratowałeś mi życie w Mistyk Falls przyjechałam ci podziękować
- A to ty byłaś tą kelnerką
- Tak
- Spoko to nic takiego
- Jest coś jeszcze ale czy możemy pogadać w środku
- Tak jasne wejdź – powiedziałem zapraszając dziewczynę do środka wiedziałem ze to nie rozsądne ale nie miałem wyjścia jeśli cokolwiek wiedziała o moim darze nie mogłem rozmawiać z nią o tym na zewnątrz
gdy tylko weszła poszliśmy do mojego pokoju usiadłem na skraju łóżka a ona na fotelu w rogu pokoju
- Więc o co chodzi - zapytałem
- Wyjaśnij mi oprócz tego że uratowałeś mi życie to coś ty zrobił
- To znaczy co masz na myśli?
- To – powiedziała hardo, po czym stając przede mną i ściągając koszulkę tak że została w samym staniku
- Wow nie za szybko – rzuciłem odwracając wzrok
- Bardzo śmieszne, nie strugaj dżentelmena tylko spójrz i wyjaśnij mi coś ty mi zrobił i czy to kiedykolwiek się podzieje – usłyszawszy jej słowa spojrzałem na nią a na miejscu w którym położyłem wtedy dłoń by ją uratować widniał jakby tatuaż w kształcie skrzydeł anioła nie wierzyłem własnym oczom więc podszedłem bliżej

TATUAŻ

- Mogę ? - zapytałem wyciągając rękę by dotknąć tatuażu
- Tak – odpowiedziała niepewnie gdy tylko delikatnie dotknąłem tatuażu on zabłysł widząc to natychmiast odskoczyłem od dziewczyny
- Cholera co jest– przekląłem przerażony – ok spokojnie ubierz się, jak tylko wrócą moi rodzice to z nimi porozmawiam może moja matka będzie wiedzieć o co tu chodzi a póki co zatrzymasz się u nas zgoda?
- No dobrze – odpowiedziała dziewczyna

Elena:

Damon i ja siedzieliśmy właśnie na plaży byliśmy tam tylko my wtulona w jego ramiona rozmyślałam, muszę przyznać że wieczór był idealny Damon naprawdę się postarał widać że mu bardzo zależy.
O czym myślisz? - zapytał
- o tobie, o nas, i o tym co nas czeka
-wiec może dokończymy nasza rozmowę jestem ciekaw co takiego chciałaś mi wyznać
- Chciałam powiedzieć ze nie wiem jak ty ale ja próbowałam po naszym rozstaniu z kimś się spotykać lecz i tak nic z tego nie wyszło
- Czemu?
- Bo na żadna z dwóch randek nie dotarłam – powiedziałam zaś Damon słysząc te słowa tylko się uśmiechną - a ty spotykałeś się z kimś tylko bądź szczery
- Ja, tak od czasu do czasu, ale po minucie wychodziłem i zostawiałem pannę samą w barze – powiedział
- Czemu myślałam że znajdziesz sobie kogoś
- Może i bym znalazł ale żadna nie byłaby tobą kochanie – słysząc to uśmiechnęłam się i wpiłam w jego usta a już po chwili kochaliśmy się na plaży

Damon:
- Damonie - szepnęła
- Słucham kochanie
- Chce byś wrócił do domu tak bardzo tęsknie
- Dobrze ale najpierw... - zacz po czym sięgając do swoich spodni wyciągną z nich moją obrączkę i pierścionek zaręczynowy – musisz się zgodzić ponownie zostać panią Salvatore
- A nią nie jestem ? Myślałam że nie dałeś mi rozwodu
- Owszem i nigdy nie zamierzałem ale chciałbym odnowić nasze śluby więc jak zgadzasz się
- Ok – powiedziała uśmiechając się i kiwając głową a ja założyłem jej pierścionek i obrączkę na palec – Kocham cie - szepnąłem
- Kocham cie- odpowiedziała a po chwili dodała – wiesz co chyba powinniśmy już wracać
- Eleno proszę jeszcze nie Chris da sobie radę nie jest już dzieckiem
- Wiem ale chce już wracać i chce byś wrócił razem ze mną

- No dobrze – powiedziałem po czym ubrawszy się wróciliśmy do domu.

niedziela, 26 stycznia 2014

Rozdział: 15 part 2: Druga szansa



Na początku chciałam powiedzieć iż dedykuje ten rozdział współautorce rozdziału i przesyłam jej WIELKIE podziękowania.
dzięki Maryś bez ciebie bym nie dała rade. ;) 

***

Kiedy człowiek się zakochuje, jego życie nieodwracalnie się zmienia i choćby nie wiedzieć jak się próbowało, to uczucie nigdy nie zniknie.
Nicholas Sparks



DAMON:

Nadszedł dzień mojego spotkania z Chrisem, dzięki Elenie nareszcie miałem szanse na rozmowę z nim, umówiliśmy się na 16:00 w restauracji, do której zabrałem Elenę podczas naszej podroży poślubnej, czekając na Chrisa wspominałem tamte wspaniałe chwile lecz wiedziałem że one już nie powrócą. Po jakiś 30 minutach wyrwał mnie z zamyślenia głos Chrisa.
- Witam pana – usłyszałem za sobą głos syna.
- Auć to boli synu - rzuciłem gdy tylko usłyszałem słowo ,,Pan'', którego tak strasznie nienawidziłem. Było widać bardzo dokładnie, że Chris nie jest zadowolony ze spotkania i nawet nie starał się tego ukryć.
- Spotkałem się z tobą tylko dlatego że matka mnie o to prosiła. - wydukał obojętnie i zamówił sobie szklankę wody.
- Co tam u was ? - zapytałem zaciekawiony, lecz mój syn przewrócił tylko oczami.
- Nie udawaj, że Cię to obchodzi - powiedział zirytowany.
- Ależ obchodzi mnie Chris - odparłem próbując załagodzić napięcie pomiędzy mną, a moim synem.
- Gdybyśmy Cię obchodzili, walczył byś o mamę i nie pozwolił nam odejść - powiedział z ogromnym wyrzutem w głosie i głośno westchnął.
- Nie spostrzegaj tego w taki sposób - pisnąłem wręcz błagalnym tonem głosu.
- A jak mam to spostrzegać ? Inaczej nie umiem - odpowiedział zdenerwowany i upił łyk wody.
- Kocham Twoją matkę. Ona dokonała sama wyboru nie chciałem by robiła coś na siłę - wyjaśniłem starając się by moje wytłumaczenie zabrzmiało dość sensownie.
- Wiec wytłumacz mi, skoro ja kochasz, a ona ciebie to czemu się rozstaliście - rzekł coraz bardziej doszukując się prawdy.
- Chris to skomplikowane - szepnąłem bezradnie. Nie wiedziałem jak mam mu to wszystko wyjaśnić by zrozumiał.
Dla mnie nie jest skomplikowane ! - syknął wyprowadzony z równowagi.
- Spokojnie nerwami nic nie wskórasz - mruknąłem i przeczesałem ręką włosy.
- Słuchaj albo się kogoś kocha albo nie, a wiem że ona ciebie kocha wiec walcz o nią. Ona Cię potrzebuje - mruknął lekko drżącym głosem Chris
- Co masz na myśli mówiąc potrzebuje ?- zapytałem, a moje ciało zalała fala nadzieji na odzyskanie Eleny.
- Mam na myśli to, że nie mogę już słuchać jak płacze po nocach - wyjaśnił i upił kolejny łyk wody.
- Na dodatek jeszcze pojawił się ten koleś, który ją nagabuje - powiedział, a mnie coś uderzyło. Muszę jak najszybciej się z nią zobaczyć.
- Nie skończy się to dla niego dobrze - warknąłem zaciskając ręce w pięści. Słysząc moje słowa Chris się roześmiał
- Co Cię tak bawi ?-zapytałem zdumiony jego nagłym zachowaniem.
- Nic takiego - wydukał próbując opanować swój nagły atak śmiechu. Po prostu pomyślałem jaki ojciec taki syn. Ja już mu przywaliłem-wyjaśnił, a ja zaśmiałem się pod nosem.
- W końcu moja krew - rzuciłem i w tej samej chwili, w ten sam sposób przeczesaliśmy sobie ręką włosy. Gdy to zobaczyliśmy oboje wybuchliśmy śmiechem. - Tak bardzo brakowało mi wspólnych rozmów z Chrisem.
- Cieszę się, że mogłem Cię zobaczyć - mruknąłem szczęśliwy.
- A ja ciebie i przepraszam za to co wcześniej mówiłem - powiedział Chris obejmując mnie
- Nie szkodzi to ja przepraszam synu
tato jeśli wciąż kochasz matkę mogę pomóc ci ja odzyskać
- Ale jak chcesz mi pomóc - zapytałem Chrisa gdy wychodziliśmy już z restauracji
- Wytłumaczę ci po drodze odprowadź mnie
- Z chęcią-mruknąłem zadowolony



Następnego dnia

CHRIS:

- Mamo przyjdzie dziś do mnie Clara. Zrobiła byś skromną kolację? - zapytałem modląc się w duchu by plan się powiódł.
- Tak ale najpierw powiedz mi czy ty i Clara jesteście razem
- Nie wiem to jeszcze niepewne ale chciałbym byś ja poznała
- Na którą mam zrobić kolację ? - spytała szukając czegoś w lodówce.
- Na 19 - powiedziałem mając nadzieje że wszystko wypali
- Już się robi! - zakrzyknęła entuzjastycznie moja matka i poczochrała dłonią moje kruczoczarne włosy.
Odetchnąłem z ulgą na razie wszystko szło po mojej myśli gdy tylko matka zaczęła robić kolacje ja po cichu poszedłem poszukać w jej księgach zaklęcia dzięki któremu uwiężę w domu ją i ojca zwykle zamkniecie drzwi na klucz w ich przypadku nie zadziała w kącku matka jest po części czarownica wiec bez trudu poradziła by sobie z zamkiem ale zdałem też sobie właśnie sprawę że z zaklęciem z księgi też sobie poradzi więc postanowiłem napisać własne z tym zaklęciem nie pójdzie jej tak szybko gdyż musiała by je najpierw znać pomyślałem kończąc pisać, wiedziałem że ja będę podtrawił je rzucić gdyż ostatnio moje moce wzrosły i stałem się silniejszy lecz matka o tym nie wiedziała.
Gdy wreszcie zaklęcie było gotowe przystąpiłem do działania i zacząłem je wypowiadać.

ZAKLĘCIE:
Gdy uwięziony zostaniesz z tymi co prawdy się domagają, serce i myśli się otwierają, Od teraz przez dobę usłyszane zostaną myśli skrywane,niechaj się w słowa twe myśli przemienią, osoby w tym domu będące usłyszą o miłości swej prawdy słów tysiące, a uczucia skrywane niech widocznymi się staną”

- Gotowe - szepnąłem zadowolony gdy wypowiedziałem zaklęcie.
po czym spojrzałem na zegarek dochodziła 19:
00 nie mogłem uwierzyć że aż tyle mi to zajęło nagle rozległ się dzwonek do drzwi i usłyszałem jak matka idzie otworzyć nie mogłem pozwolić by zobaczyła ojca nim ten wejdzie do domu
- ja otworze - krzyknąłem po czym dodałem - i
usiądź mamo zaraz dołączymy
Matka uśmiechnęła się do mnie i wróciła do
jadalni. Odetchnąłem z ulgą, gdy otworzyłem drzwi zobaczyłem ojca
- Cześć - przywitałem go z uśmiechem na twarzy.
-
Wejdź matka jest w jadalni a ja wychodzę na noc do kumpla teraz wszystko zależy od ciebie - powiedziałem klepiąc ojca po plecach i wychodząc

DAMON:

- Chris gdzie wy się podziewacie - usłyszałem głos nadchodzącej Eleny
- Już idziemy! - krzyknąłem lekko poddenerwowany.
gdy zawołałam Chrisa odezwał się Damon ale to przecież nie mógł być on, to nie możliwe pomyślałam. Zamarłam gdy go zobaczyłam.
- Damon? Co ty tu robisz? - zapytałam zaskoczona
- Naprawdę miło mnie witasz przecież zaprosiłaś mnie na kolacje rodzina
- Co o czym ty mówisz jaką kolacje? - zapytała zdziwiona
- No przecież zaprosiłaś mnie na kolację - wydukał udając zmieszanie, po czym dodał - Chris mówił żebym przyszedł bo chcesz ze mną porozmawiać
- No to wszystko jasne mnie powiedział że zaprosił dziewczynę i chce mi ja przedstawić zabije tego dzieciaka powiedziałam po czym wściekła skierowałam się do pokoju Chrisa krzycząc
Chris!!!
- Eleno nie krzycz nie ma go właśnie wyszedł
- Oszukał mnie! - warknęłam zdenerwowana.
- On chciał dobrze - próbował go usprawiedliwić Damon.
Nie broń go, niech on tylko wróci do domu to dam mu niezłą szkołę
- A my Damonie nie mamy o czym rozmawiać, wszystko już zostało powiedziane niepotrzebnie się tutaj zjawiłeś, więc lepiej będzie jak już pójdziesz - rzuciłam hardo i wzięłam głęboki wdech, starając się opanować targające mną uczucia.
- Dobrze jak chcesz - powiedział zdenerwowany, a za razem rozczarowany otworzył drzwi. Już chciał wychodzić gdy napotkał opór.
- Co jest do cholery? - powiedział zdziwiony.
- Niemożliwe - powiedziałam nie wierząc własnym oczom sama podeszłam, próbując wyjść, lecz napotkałam taki sam opór jak Damon.
Od razu wzięłam telefon i wykręciłam numer do syna. Chris odebrał po kilku sygnałach.
- Możesz mi wyjaśnić coś ty zrobił ? - warknęłam wyprowadzona z równowagi.
- Jak to co? na dziś zwolniłem ci chatę, ja nocuje u kumpla, a i życzę wam miłej zabawy mamo - zachichotał pod nosem i się rozłączył.
- Co za smarkacz! - warknęłam próbując się opanować
- A ja tam jestem mu wdzięczny - powiedział Damon podchodząc i kładąc dłoń na moim policzku był tak blisko, tak bardzo chciałam go pocałować lecz musiałam się opanować.
- Wiem, że chcesz mnie pocałować-mruknął i przybliżył się do mnie
- Masz racje chce, ale nie mogę - szepnęłam i strącając jego dłoń odwróciłam się by uciec do sypialni lecz nim zdążyłam tam dojść Damon staną mi na drodze
- Możesz - szepną po czym bez ostrzeżenia wpił się w moje usta, odwzajemniłam pocałunek lecz oderwawszy się od niego wyminęłam go i uciekłam po chwili Damon przyszedł do sypialni z szelmowskim uśmiechem na twarzy.
- Nie powstrzymuj się kochanie - mruknął zalotnie i cmoknął mnie w czubek nosa.
- Nie mogę - pisnęłam i odeszłam od niego.
- Ale dlaczego? Nie kochasz mnie już? - zapytałem rozczarowany
- Kocham, ale obiecałam że pozwolę ci odejść i właśnie dotrzymuje obietnicy - odpowiedziałam smutnie.


ELENA:

- Ale ja nie chce odchodzić, chce być z tobą Eleno - krzyknął i ponownie wpił się w moje usta, całował mnie z ogromną namiętnością.
- Tak strasznie za Tobą tęskniłem - wydukał między pocałunkami.
- Niech cie szlag Damon - powiedziałam oderwawszy się ode niego spojrzałam mu w oczy i popchnęłam go na łóżko siadając na nim okrakiem ściągałam bluzkę i dodałam - będę tego żałować - po czym wpiłam się w usta Damona. Zamruczał z zadowolenia a serce zaczęło walić mi jak młotem tak samo jak i jemu wiedziałam co zaraz się wydarzy nawet się nie obejrzałam a już się kochaliśmy to była chyba najdziksza noc jaką z nim przeżyłam kochał mnie a ja jego i on o tym wiedział. Damon był najgorszą a zarówno najlepszą rzeczą która spotkała mnie w życiu.

DAMON:

Elena i ja kochaliśmy się całą noc byłem taki szczęśliwy teraz już wiedziałem że wszystko będzie tak jak kiedyś lecz gdy się obudziłem Elena leżała wtulona w moje ramiona nagle poczułem na swoim torsie spływające po jej policzkach łzy które próbowała przede-mną ukryć...
- Skarbie co się stało? - zapytałem z troską w głosie przyciągając ją do siebie i całując w czubek głowy
- A jak myślisz ? obiecałam sobie że to już nigdy się nie wydarzy - powiedziała z wyraźnym wyrzutem.
- Och skarbie nie masz czego żałować - rzuciłem i obsypałem jej szyję milionami pocałunków
- Właśnie że mam jak ty to sobie wyobrażasz ? mam wrócić i nie minie tydzień ty znów będziesz mnie oskarżał o jakieś romanse to nie ma sensu - rzuciła oburzona i zaczęła się ubierać...
- Dlaczego Ty wszystko tak rozpamiętujesz ? Minęło wystarczająco dużo czasu bym zaczął żałować tego wszystkiego! - powiedziałam zrywając się z łóżka i podchodząc do niej.
- Ja nie mogę o tym zapomnieć-odparła i osunęła się ode mnie. Poczułem to samo ukłucie w sercu gdy się rozstawaliśmy ale teraz nie dam za wygraną.
- Wiem co ci obiecałem i wiem że złamałem tą obietnice lecz cie kocham Eleno i nie potrafię być z nikim innym proszę wybacz mi tak bardzo tęsknie za tobą daj mi jeszcze jedną szanse, zrozum moje życie bez ciebie nie ma sensu.
- Gdyby wszystko było takie łatwe jak Ci się wydaje - westchnęła bezradnie.
- A nie jest? - zapytałem zdumiony marszcząc czoło ze zdumienia.
-Nie, nie jest Damonie !-powiedziała hardo i nałożyła na siebie bluzkę.
-Ależ jest Eleno, wystarczy się postarać-wydukałem i podszedłem do niej. Dziewczyna chciała się odsunąć ale położyłem jej ręce na ramionach. Elena popatrzyła się na mnie i westchnęła.
- Nawet nie wiesz jak bardzo pragnę być znów z tobą, to mnie aż dobija Damonie - powiedziała starając się nie płakać
- Wiec daj mi szanse bym mógł wszystko naprawić - powiedziałem po czym podszedłem do niej po cichu, i stanowczy za jej plecami objąłem ją
- Proszę pozwól nam być znów rodziną - szepnąłem całując płatek jej ucha
- Dobrze dam ci szanse, ale nie myśl że jedna wspólna noc wszystko naprawi, i nawet nie oczekuj że od razu pozwolę ci się wprowadzić, najpierw udowodnij mi że naprawdę chcesz być ze mną i że ci na mnie zależy oraz że raz na zawsze skończyłeś z tymi idiotycznymi oskarżeniami. - powiedziała twardo


Elena:

- Dobrze jak chcesz pierwszy dowód dam ci już teraz – powiedział wpijając się w moje usta
- Nie o to mi chodziło! - krzyknęłam odpychając go od siebie na co on tylko się uśmiechną
- Wiem kotku i dlatego zabieram cie dziś na kolacje – powiedział uśmiechając się tak jak lubiłam. C.D.N.







środa, 15 stycznia 2014

Rozdział 15 part 1: Tęsknota





Prawdziwa miłość oznacza, że zależy ci na szczęściu drugiego człowieka bardziej niż na własnym, bez względu na to, przed jakimi bolesnymi wyborami stajesz”.
Nicholas Sparks




3 dni później


Chris:

Minęły 3 dni odkąd matka i ja wyjechaliśmy z Mistic Falls starała się tego po sobie nie okazywać ale ja widziałem jaka jest przybita i wiedziałem jaka jest prawda mój ojciec ją zostawił tak samo jak i mnie, i to akurat wtedy gdy go oboje potrzebowaliśmy nienawidziłem go za to, dla mnie mój ojciec umarł.


Damon:

Minęły 3 dni od zniknięcia Eleny i Chrisa tak bardzo za nimi tęskniłem, dom bez nich wydawał się taki pusty „nie wytrzymam dłużej, muszę lecieć do Toskanii by odzyskać Elenę” - pomyślałem - nie wiedziałem jeszcze co jej powiem lecz wiedziałem że muszę zrobić wszystko co się da aby móc znów być z nią i naszym synem. Biorąc torbę spakowałem się po czym dodatkowo włożyłem do torby jeszcze Pozew Rozwodowy oraz pierścionek zaręczynowy i obrączkę Eleny po czym ruszyłem na lotnisko dziś miałem szczęście akurat miał startować samolot do Toskanii w ostatniej chwili zdążyłem na lot, gdy już wystartowaliśmy miałem 12 godzin na ułożenie jakiegoś planu przez cały lot myślałem tylko o niej mimo że siedziała obok mnie piękna młoda dziewczyna na którą pewnie kiedyś zwrócił bym uwagę gdyż próbowała ze mną flirtować, lecz gdy zauważyła obrączkę na moim palcu chyba dała sobie spokój bo resztę lotu przesiedzieliśmy w milczeniu. nawet nie zauważyłem kiedy dotarliśmy na miejsce. Gdy tylko samolot wylądował odebrałem swój bagaż i biorąc taksówkę pojechałem do naszej posiadłości w której spędziliśmy nasz miesiąc miodowy na samo wspomnienie tamtych chwil uśmiechnąłem się, dotarłszy tam wziąłem bagaż i zapłaciwszy kierowcy ruszyłem w stronę domku lecz nim wszedłem wyciągnąłem z torby Pozew.


Elena:

Siedziałam właśnie w salonie i oglądałam horror „Królowa Potępionych” miałam nadzieje że przy takim filmie choć na chwile zapomnę o Damonie lecz niestety cały czas miałam w głowie gdyż patrząc na Lestata widziałam Damona który był tak samo seksowny i tajemniczy jak on, nagle oderwał mnie od filmu dźwięk dzwonka do drzwi, byłam zaskoczona gdyż dopiero się wprowadziliśmy więc nie spodziewałam się żadnej wizyty lecz mimo to wstałam i poszłam otworzyć gdy tylko ujrzałam naszego gościa doznałam szoku.
- Damon? Co ty tu... - zaczęłam lecz on mi przerwał
- Czy do jasnej cholery możesz mi to wytłumaczyć - powiedział pokazując mi podpisany prze zemnie pozew, był naprawdę nieźle wkurzony
- Już wyjaśniłam w liście
- Wiesz co możesz sobie z tym zrobić – powiedział po czym na moich oczach podarł dokument
- Ale... - zaczęłam lecz nim się zorientowałam on wpił się w moje usta a podarty dokument leżał na podłodze. Na początku odwzajemniłam pocałunek lecz po chwili otrzeźwiałam i odepchnęłam go od siebie.
- Nie! Damonie, Sam przecież chciałeś rozwodu, więc ci go dałam, a teraz pojawiasz się i mówisz że zmieniłeś zdanie? Co ty sobie w ogóle myślisz? Nie dam tak sobą pomiatać!
- Eleno wiem że to ja chciałem tego rozwodu ale...
- Ale co? No co Damonie? Masz zamiar powiedzieć że mnie kochasz a ja mam wpaść ci w ramiona i powiedzieć że też cie kocham i wszystko będzie w porządku. To tak już nie działa Damonie sama miłość nie wystarczy, w małżeństwie podstawą jest zaufanie a ty sam powiedziałeś że „mi nie ufasz i nie wiesz czy jeszcze kiedykolwiek zaufasz” w chwili w której wypowiedziałeś te słowa przekreśliłeś nasze małżeństwo ono już nie istnieje zniszczyłeś je a ten papier to tylko formalność. Więc jeśli naprawdę kiedykolwiek mnie kochałeś to pozwól mi zapomnieć i zniknij z mojego życia raz na zawsze i błagam nie znęcaj się nade mną a jeśli tak bardzo cie zraniłam to zamiast znęcać się od razu mnie zabij. Bo wiedza że ponownie przeze mnie cierpisz jest gorsza niż śmierć. - krzyczałam i zalewając się łzami upadłam na kolana chowając twarz w dłoniach.
- Przepraszam cie Eleno tak naprawdę nie chodzi o to że ci nie ufam, wprost przeciwne ufam ci po prostu kiedy zobaczyłem jak z nim się spotkałaś za moimi plecami wkurzyłem się i...
- ...i właśnie dlatego nigdy nie będzie nam pisane być razem zawsze będę cie kochać ale to już skończone nasze małżeństwo się rozpadło.
- Nie! Eleno błagam cie nie rób mi tego nie mogę was ponownie stracić.
- Nie martw się nie stracisz Chrisa to też twój syn i możesz go widywać kiedy chcesz, ale co do mnie jest już za późno więc pozwól mi odejść. - powiedziałam i uciekłam do sypialni


Damon:

- Eleno - krzyknąłem chcąc iść za nią lecz nagle na drodze staną mi Chris
- Nawet się nie waż, wystarczająco przez ciebie cierpiała
- Nie wtrącaj się
- A ty mi nie rozkazuj
- Jestem twoim ojcem i mam prawo ci rozkazywać
- Ty już nie jesteś moim ojcem dla mnie mój ojciec umarł a teraz niech pan wybaczy ale muszę zająć się matką - powiedział Chris jego słowa strasznie mnie zabolały przez jedną głupią kutnie straciłem żonę i syna.



5 miesięcy później
Toskania


Elena:

Chris znienawidził Damona, ja zaś próbowałam i starałam się zapomnieć tak jak zapomniałam o Stefanie lecz to nie było takie proste nawet próbowałam zacząć się z kimś spotykać lecz i to mi nie wychodziło gdyż wciąż kochałam Damona tęskniłam za nim i wiedziała że mimo wszystko Chris też za nim tęskni dlatego postanowiłam naprawić relacje Damona i Chrisa. Dlatego musiałam porozmawiać z synem.


Chris:

Leżałem właśnie na łóżku w swoim pokoju gdy nagle usłyszałem pukanie do drzwi.
- Chris mogę wejść – zawołała moja matka
- Tak jasne mamo coś się stało?
- Musze z tobą porozmawiać – powiedziała wchodząc
- Coś przeskrobałem? - zapytałem
- Nie, a przynajmniej o niczym mi nie wiadomo – powiedziała uśmiechając się, muszę przyznać że od pory rozstania z ojcem bardzo rzadko to robiła
- Wiec o co chodzi ? coś się stało ?
- Nie kochanie musimy porozmawiać o twoim ojcu
- Nie! Mamo ja już nie mam ojca
- Proszę Chris nie mów tak posłuchaj to że rozstaliśmy się z ojcem nie oznacza że ty masz się z nim nie widywać to twój ojciec i wciąż cie kocha
- Nieprawda on nas porzucił
- Proszę cie kochanie spotkaj się z nim, nie chce byś przez nasze rozstanie znów stracił ojca zrób to dla mnie.
- Eh no dobrze mamo spotkam się z nim, ale tylko ze względu na ciebie.
- Umówię cie z nim
- Ale... może ja to zrobię mamo - zaproponowałem
- Nie synku ja z nim porozmawiam
- Jesteś pewna że dasz rade
- Chris znam twojego ojca jak nikt inny i wiem jak z nim rozmawiać – powiedziała po czym wyszła z mojego pokoju


Elena:

Gdy wyszłam od Chrisa poszłam do swojej sypialni by zadzwonić do Damona. Dotarłszy wzięłam swoją komórkę, i biorąc głęboki wdech wykręciłam numer Damona który odebrał już po pierwszym sygnale.


Damon:
Mistic Falls:

Siedziałem właśnie w swojej sypialni i popijałem drinka gdy zadzwonił mój telefon byłem pewien że to blondi znów chce się wtrącać mi do życia i robić kolejny wykład na temat tego jak spaprałem życie Elenie zresztą nie tylko ona robiła mi takie wygłady musiałem w końcu dać jej do zrozumienia by dała sobie spokój więc nawet nie patrząc kto dzwoni odebrałem i zacząłem mówić
- Daj już sobie spokój blondi nie mam ochoty na twoje kolejne wykłady o tym jak spaprałem życie Elenie i jak mam to naprawić próbowałem ją odzyskać dla mnie już zawsze będzie tylko ona i to się nie zmieni kocham ją i... - mówiłem lecz nagle w słuchawce usłyszałem głos Eleny
- Ja ciebie też kocham - powiedziała po czym szybko się rozłączyła


Elena:
Toskania:

O nie tylko nie to miałam rozmawiać o Chrisie a nie wyznawać mu miłość co ja zrobiłam pomyślałam i nagle usłyszałam dzwonek telefonu oczywiście był to Damon „ok po prostu będę udawać że nic się nie stało” powiedziałam uspakajając się przełknęłam ślinę i odebrałam
- Słucham
- Eleno... dzwoniłaś przed chwilą
- Tak chciałam porozmawiać z tobą o Chrisie, namówiłam go by się z tobą spotkał powinieneś się z nim zobaczyć on cie potrzebuje
- Dzięki ze go namówiłaś kiedy mogę do niego przyjechać
- Może w piątek
- Dobra będę
- To do widzenia...
- Eleno zaczekaj chwile
- Coś się stało
- Czy to co powiedziałaś jest prawdą?
- To znaczy? Co masz na myśli? - zapytałam udając że nie wiem o czym mowa
- Powiedziałaś wcześniej że mnie kochasz, czy to prawda?
- Damonie... proszę daj spokój to nie ma sensu, ten rozdział naszego życia jest już zamknięty. Żegnaj.


wtorek, 31 grudnia 2013

SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO 2014 ROKU




Rozdział 14: Pożegnanie z miłością życia




Prawdziwa miłość oznacza, że zależy ci na szczęściu drugiego człowieka bardziej niż na własnym, bez względu na to, przed jakimi bolesnymi wyborami stajesz”.
Nicholas Sparks



Elena:

Nie wierzyłam że to się dzieje że naprawdę tracę Damona, czy on naprawdę nie rozumie jak bardzo go kocham musiałam coś z tym zrobić. Gdy tylko się już pozbierałam do kupy poszłam go poszukać i na spokojnie z nim porozmawiać
- Damon?! - zawołałam wchodząc do salonu w którym zastałam Damona
- Czego chcesz Eleno? - zapytał nawet na mnie nie spoglądając
- Wystarczy tego! - powiedziałam miałam dość tej jego bezsensownej zazdrości
- Wiesz co masz racje. Po co my się męczymy i oszukujemy?. - powiedział
- Zobaczyłeś jak z nim rozmawiam, i już chcesz rozwodu?.
- może tak będzie dla nas lepiej będziesz wolna i mogła robić co zechcesz
- Ale wiesz co jest najgorsze. Okłamałaś mnie. To facet przez którego przeżyłaś piekło. I tak po prostu lecisz się z nim spotkać jakby nigdy nic się nie stało. I może mu wybaczyłaś ale ja nie, i nigdy tego nie zrobię bo odebrał mi zbyt wiele. I właśnie dlatego wole zakończyć to teraz niż dalej przez resztę życia zadawać sobie pytanie „Czy jej miłość wciąż jest prawdziwa?”. Bo od dziś już ci nie ufam. I nie wiem czy jeszcze kiedykolwiek zdołam zaufać. Dlatego nie ma już na świecie takich przeprosin, ani takiej rzeczy którą byś mogłaby sprawić że zmienię zdanie.
- Dobrze dam ci rozwód i zwrócę wolność, bo między innymi to przysięgałam ci na ołtarzu. Ale przepraszać nie będę bo nie mam za co. Nie zdradziłam cie. I nie będę już udowadniać swojej miłości do ciebie, bo jestem tym zmęczona, nie mam już na to siły. Ja też od lat zadaje sobie pytanie. Lecz moje brzmi „Czy on naprawdę wierzy że go kocham?” i teraz znam odpowiedz, i wcale mi się ona nie podoba. Wybrałam ciebie, wyszłam za ciebie bo zawsze cie kochałam kocham i będę kochać. Do jasnej cholery Damon, urodziłam ci syna i dałam mu twoje imię. Ale dla ciebie to i tak za mało! I skoro już mi nie ufasz to też już nie kochasz więc nie martw się podpisze papiery.
- Myślisz że ja cie nie kocham?
- ja to widzę Damonie, nawet już nie pamiętam kiedy ostatnio mi to powiedziałeś
- mylisz się – powiedział podbiegając do mnie po czym wpił się w moje usta a między pocałunkami wyszeptał - kocham cię, kocham.
- ale nie chcesz już być ze mną – powiedziałam oderwawszy się od niego po czym dodałam – dziś nocuje u Caroline zajmij się Chrisem jutro będę z powrotem - i wybiegłam z salonu musiałam teraz z kimś porozmawiać. Gdy tylko zapukałam do drzwi domu Caroline otworzył mi Klaus odkąd on i Caroline są razem często go zastawałam w jej domu a od niedawna postanowili nawet razem zamieszkać.
- Cześć Klaus jest Caroline – zapytałam zapłakana
- Tak wejdź Eleno, co się stało? - zapytał lecz ja nie miałam nawet sił by mu wszystko tłumaczyć
- Elena, o boże co się stało?! - krzyknęła zbiegając ze schodów gdy tylko zobaczyła mnie w takim stanie
- Caroline on naprawdę tego chce – powiedziałam wpadając w jej ramiona i płacząc
-cii... nie płacz Eleno na pewno wszystko się ułoży
- nie Caroline to już koniec

Caroline:

- hmm... odchrząkną Klaus przypominając o swojej obecności – czy ktoś może mi powiedzieć o co tu chodzi.
- idź na górę Klaus potem ci wszystko wyjaśnię teraz moszeę porozmawiać z Elena- powiedziałam do Klausa a potem zwróciwszy się do Eleny .- chodź kochana porozmawiamy- zabrałam ja do pokoju gościnnego by z nią porozmawiać. Kiedy już Elena mi o wszystkim opowiedziała byłam w szoku.
-niewierze przecież mówisz że powiedział, że cię kocha
-tak Caroline ale nie powiedział że nadal chce być ze mną proszę doradź mi coś nie chce go stracić
-nie wiem co ci doradzić Eleno może powinnaś wyjechać na kilka dni i dać mu czas do przemyślenia tego wszystkiego jeśli naprawdę cie kocha to nie pozwoli byś odeszła, a teraz kładź się zobaczysz że wszystko się jakoś ułoży.

Elena:

Gdy Caroline mnie zostawiła położyłam się próbując zasnąć lecz nie potrafiłam wciąż miałam w głowie tylko myśli o tym że moje małżeństwo się rozpada może Caroline ma racje może ja i Damon powinniśmy od siebie odpocząć dać sobie czas na podjęcie pewnych decyzji rozmyślając tak, nawet nie wiedziałam kiedy zasnęłam.

Chris:

Kiedy rano wychodziłem do szkoły w drzwiach frontowych natknąłem się na matkę.
- o! Cześć mamo gdzie byłaś
- u cioci Caroline nie wiesz może jest ojciec w domu?
- nie, nie ma go wyszedł wcześniej ode mnie miał coś do załatwienia
- aha w takim razie wracaj do domu i idź się spakować dziś nie idziesz do szkoły wyjeżdżamy na jakiś czas
- ale dlaczego co się dzieje?
- nic takiego synku po prostu twój ojciec i ja musimy od siebie odpocząć
- czyli jednak się rozwodzicie?

Elena:

- nie wszystko jest w porządku za kila dni ojciec do nas dołączy i znów będziemy razem – skłamałam Chris nie mógł jeszcze dowiedzieć się o tym że naprawdę się rozwodzimy i tak mu teraz ciężko przez to co się z nim teraz dzieje. Kiedy Chris poszedł się pakować ja spakowałam swoje rzeczy i poszłam do sypialni w której spał teraz Damon by oddać mu wolność. Gdy tam dotarłam wyciągnęłam z biurka papeterie by napisać list który miał zadecydować o mojej przyszłości.

Najdroższy przemyślałam to wszystko o czym wczoraj rozmawialiśmy i wiem że mnie kochasz tak samo jak ja kocham ciebie ale to nie wystarczy nie możemy być razem skoro sobie nie ufamy moje serce zawsze będzie należeć tylko i wyłącznie do ciebie ale zawsze ktoś albo coś staje nam na drodze do szczęścia i może to właśnie jest znak że nie jesteśmy sobie pisani dlatego oddaje ci wolność i wyjeżdżam wraz z naszym synem zatrzymamy się w Toskanii mówię ci to tylko ze względu na niego bo to też twój syn i masz prawo go widywać kiedy tylko zechcesz lecz chce cie prosić byś przed każdą wizytą dzwonił bym mogła wyjść nim przyjedziesz ponieważ chce by wczorajszy wieczór był naszym ostatnim spotkaniem, gdybym znów musiała cię ujrzeć bym się załamała ponieważ mimo iż byłbyś tak blisko wiedziałabym że już nigdy nie będę mogła wtulić się w twoje ramiona i posmakować twoich ust oraz że już nigdy nie będziesz moim diabełkiem a ja twoją królową. Tak więc żegnaj kochany wiedz że już nigdy nikogo nie pokocham tak mocno jak kocham ciebie, mam też jeszcze jedną prośbę zapomnij o mnie i znajdź kogoś kto bardziej zasługuje na twoją miłość bądź szczęśliwy Damonie.
Na Wieki Kochająca Elena.

Po napisaniu listu podpisałam papiery rozwodowe i położyłam je na łóżku a wraz z nimi obrączkę i pierścionek zaręczynowy. Po czym wyszłam z sypialni i zapakowawszy się z Chrisem wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy na lotnisko.


Damon:

2 godziny później

Właśnie wróciłem ze spotkania z Klausem gdyż Caroline podpuściła go by ze mną porozmawiał o Elenie przekonał mnie że powinienem jej zaufać skoro ją kocham dlatego kiedy wróciłem do domu spodziewałem się ją tam zastać chciałem porozmawiać i jakoś to wszystko naprawić Chris akurat był w szkole więc mielibyśmy spokój. Gdy tylko wszedłem do domu zacząłem szukać Eleny
-Elena! - krzyknąłem lecz nikt nie odpowiadał poszedłem na górę zobaczyć czy jest w sypialni lecz gdy wszedłem nie zastałem jej tylko otwartą szafę w której nie było ubrań przestraszyłem się poszedłem do łazienki zero kosmetyków „cholera” przekląłem w myślach natychmiast pobiegłem do Chrisa to samo zero ubrań i kosmetyków – Nie! Nie mogła mi tego zrobić! - wszedłem do siebie i ujrzałem na łóżku podpisane papiery rozwodowe na którym leżała obrączka i pierścionek zaręczynowy a obok kopertę z moim imieniem natychmiast wyciągnąłem list i zacząłem czytać:

Najdroższy przemyślałam to wszystko o czym wczoraj rozmawialiśmy i wiem że mnie kochasz tak samo jak ja kocham ciebie ale to nie wystarczy nie możemy być razem skoro sobie nie ufamy moje serce zawsze będzie należeć tylko i wyłącznie do ciebie ale zawsze ktoś albo coś staje nam na drodze do szczęścia i może to właśnie jest znak że nie jesteśmy sobie pisani dlatego oddaje ci wolność i wyjeżdżam wraz z naszym synem zatrzymamy się w Toskanii mówię ci to tylko ze względu na niego bo to też twój syn i masz prawo go widywać kiedy tylko zechcesz lecz chce cie prosić byś przed każdą wizytą dzwonił bym mogła wyjść nim przyjedziesz ponieważ chce by wczorajszy wieczór był naszym ostatnim spotkaniem, gdybym znów musiała cię ujrzeć bym się załamała ponieważ mimo iż byłbyś tak blisko wiedziałabym że już nigdy nie będę mogła wtulić się w twoje ramiona i posmakować twoich ust, oraz że już nigdy nie będziesz moim diabełkiem a ja twoją królową. Tak więc żegnaj kochany wiedz że już nigdy nikogo nie pokocham tak mocno jak kocham ciebie, mam też jeszcze jedną prośbę zapomnij o mnie i znajdź kogoś kto bardziej zasługuje na twoją miłość, bądź szczęśliwy Damonie.
Na Wieki Kochająca Elena.

Gdy skończyłem czytać nie wierzyłem własnym oczom ona odeszła,odeszła mimo iż mnie kochała i na dodatek prosiła bym o niej zapomniał i był szczęśliwy z inną byłem idiotą przez moją głupią zazdrość ponownie straciłam miłość mojego życia a na dodatek wraz z nią syna. Nie mogłem pozwolić by odeszła natychmiast wsiadłem w samochód i ruszyłem na lotnisko mając nadzieje że uda mi się ją zatrzymać lecz niestety gdy dotarłem na miejsce samolot właśnie wystartował. Po raz pierwszy w swoim wiecznym życiu nie miałem pojęcia co robić.  

Obserwatorzy