piątek, 30 sierpnia 2013
piątek, 23 sierpnia 2013
Rozdział 9: Powrót do rzeczewistości
„Kiedy człowiek się zakochuje, jego życie nieodwracalnie się zmienia i choćby nie wiedzieć jak się próbowało, to uczucie nigdy nie zniknie.”
Nicholas
Sparks
[Elena:]
-Eleno!
Zaczekaj! - usłyszałam Damona więc zatrzymałam się i powoli
odwróciłam
-
Tak ? - zapytałam
-
Przypuśćmy że ci wierze odpowiedz mi na pytanie
-
Słucham?
-
Co ślubowałem ci przy ołtarzu
-
Powiedziałeś
...ślubuję
Ci prawdę, tak piękną i tak zwyczajną. Tą w słońcu czy
deszczu. Prawda jest mocą, najważniejszą potęga, niech prawdą
będzie wypełnione nasz życie."
Będę
Cię kochać do ostatniego zachodu słońca, do mojego ostatniego
tchu ...
Dzisiaj,
Jutro, i Na Wieki ........
to
były najpiękniejsze słowa jakie od ciebie usłyszałam nigdy nie
zapomnę tej chwili wtedy właśnie stałam się najszczęśliwszą
dziewczyną na świecie.
[Damon:]
Kiedy
Elena podała mi swoją obrączkę spojrzałem na jej wewnętrzna
cześć był tam napis który brzmiał tak jak ten na mojej
obieraczce tylko tu widniało moje imię
Kocham
cię na wieki twój Damon już
wiedziałem że mówi prawdę lecz by mieć całkowitą pewność
poprosiłem by odpowiedziała mi na pytanie
-
Eleno! Zaczekaj! - wykrzyknąłem
-
Tak ? - zapytałam
-
Przypuśćmy że ci wierze odpowiedz mi na pytanie
-
Słucham?
-
Co ślubowałem ci przy ołtarzu? – wiedziałem że jeśli odpowie
poprawnie wszystkie wątpliwości znikną. Mimo iż straciłem pamięć
to słowa przysięgi będę pamiętał zawsze gdyż wiedziałem że
kiedyś jeśli będę się żenić wygłoszę właśnie te słowa..
Słysząc moje pytanie Elena odwróciła się i ze łzami w oczach
zaczęła recytować moją przysięgę gdy skończyła miałem już
całkowitą pewność nie potrzebowałem więcej dowodów lecz po tym
wszystkim nie wiedziałem co mam teraz jej powiedzieć pierwszy raz
brakowało mi słów, więc po prostu bez słowa podszedłem i ją
pocałowałem.
-
Damon? Czy ty... Czy ty pamiętasz? - zapytała gdy się od siebie
oderwaliśmy.
[Elena:]
-
Ci – szepną przykładając mi palec do ust – proszę wybacz mi
Eleno -powiedział a po jego policzku spłynęła łza i właśnie
wtedy po raz pierwszy ujrzałam Damona który płakał nigdy go takim
nie widziałam
-
Och kochanie ja nie mam czego ci wybaczać – powiedziałam ujmując
jego twarz i ponownie go całując. - tylko proszę wyjedźmy stąd
jak najszybciej stęskniłam się za naszym synkiem - dodałam po
czym wzięłam go za rękę i poprowadziłam do samochodu by pojechać
z nim do mojego hotelu aby zabrać moje bagaże i powiedzieć o
wszystkim Sophie.
[Damon:]
W
drodze powrotnej rozmyślałem jeszcze nad wszystkim wiedziałem że
Elena jest moją żoną i powinienem jej ufać ale wiedziałem też
że nie wszystkie wspomnienia mi powróciły lecz musiałem jej
zaufać przecież ją kochałem wciąż ją kocham a miłości nie
trzeba pamiętać ją się po prostu czuje.
[Elena:]
Wreszcie
wracałam do Mystic Falls,z moim mężem,szczęśliwa jak nigdy
dotąd. Natychmiast po przyjeździe do miasta, udaliśmy się do domu
mojego brata, aby odebrać Juniora. Zaparkowaliśmy pod domem i
trzymając się za rękę, szczęśliwi weszliśmy na werandę. Nie
fatygując się pukaniem otworzyliśmy drzwi i weszliśmy cichutko do
środka. Po chwili zawołałam:
- Już wróciliśmy! - Nie musieliśmy długo czekać, aż ze schodów zbiegł nasz synek.
- Mama!, Tata! - Wykrzyczał i rzucił się w ramiona Damona.
- Już wróciliśmy! - Nie musieliśmy długo czekać, aż ze schodów zbiegł nasz synek.
- Mama!, Tata! - Wykrzyczał i rzucił się w ramiona Damona.
-
Ale urosłeś - powiedział Damon, tak bardzo się za nim stęskniłam.
Damon podniósł go na ręce, cały czas mocno tuląc a ja dołączyłam
się do nich całując syna w głowę. Nareszcie byliśmy jak
prawdziwa rodzina. C.D.N.
PS.
Wiem że rozdział krótki ale tak pasowało mi go zakończyć.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)