piątek, 23 sierpnia 2013

Rozdział 9: Powrót do rzeczewistości




Kiedy człowiek się zakochuje, jego życie nieodwracalnie się zmienia i choćby nie wiedzieć jak się próbowało, to uczucie nigdy nie zniknie.”
Nicholas Sparks


[Elena:]

-Eleno! Zaczekaj! - usłyszałam Damona więc zatrzymałam się i powoli odwróciłam
- Tak ? - zapytałam
- Przypuśćmy że ci wierze odpowiedz mi na pytanie
- Słucham?
- Co ślubowałem ci przy ołtarzu
- Powiedziałeś ...ślubuję Ci prawdę, tak piękną i tak zwyczajną. Tą w słońcu czy deszczu. Prawda jest mocą, najważniejszą potęga, niech prawdą będzie wypełnione nasz życie."
Będę Cię kochać do ostatniego zachodu słońca, do mojego ostatniego tchu ...
Dzisiaj, Jutro, i Na Wieki ........
to były najpiękniejsze słowa jakie od ciebie usłyszałam nigdy nie zapomnę tej chwili wtedy właśnie stałam się najszczęśliwszą dziewczyną na świecie.


[Damon:]

Kiedy Elena podała mi swoją obrączkę spojrzałem na jej wewnętrzna cześć był tam napis który brzmiał tak jak ten na mojej obieraczce tylko tu widniało moje imię Kocham cię na wieki twój Damon już wiedziałem że mówi prawdę lecz by mieć całkowitą pewność poprosiłem by odpowiedziała mi na pytanie
- Eleno! Zaczekaj! - wykrzyknąłem
- Tak ? - zapytałam
- Przypuśćmy że ci wierze odpowiedz mi na pytanie
- Słucham?
- Co ślubowałem ci przy ołtarzu? – wiedziałem że jeśli odpowie poprawnie wszystkie wątpliwości znikną. Mimo iż straciłem pamięć to słowa przysięgi będę pamiętał zawsze gdyż wiedziałem że kiedyś jeśli będę się żenić wygłoszę właśnie te słowa.. Słysząc moje pytanie Elena odwróciła się i ze łzami w oczach zaczęła recytować moją przysięgę gdy skończyła miałem już całkowitą pewność nie potrzebowałem więcej dowodów lecz po tym wszystkim nie wiedziałem co mam teraz jej powiedzieć pierwszy raz brakowało mi słów, więc po prostu bez słowa podszedłem i ją pocałowałem.
- Damon? Czy ty... Czy ty pamiętasz? - zapytała gdy się od siebie oderwaliśmy.


[Elena:]
- Ci – szepną przykładając mi palec do ust – proszę wybacz mi Eleno -powiedział a po jego policzku spłynęła łza i właśnie wtedy po raz pierwszy ujrzałam Damona który płakał nigdy go takim nie widziałam
- Och kochanie ja nie mam czego ci wybaczać – powiedziałam ujmując jego twarz i ponownie go całując. - tylko proszę wyjedźmy stąd jak najszybciej stęskniłam się za naszym synkiem - dodałam po czym wzięłam go za rękę i poprowadziłam do samochodu by pojechać z nim do mojego hotelu aby zabrać moje bagaże i powiedzieć o wszystkim Sophie.


[Damon:]

W drodze powrotnej rozmyślałem jeszcze nad wszystkim wiedziałem że Elena jest moją żoną i powinienem jej ufać ale wiedziałem też że nie wszystkie wspomnienia mi powróciły lecz musiałem jej zaufać przecież ją kochałem wciąż ją kocham a miłości nie trzeba pamiętać ją się po prostu czuje.


[Elena:]

Wreszcie wracałam do Mystic Falls,z moim mężem,szczęśliwa jak nigdy dotąd. Natychmiast po przyjeździe do miasta, udaliśmy się do domu mojego brata, aby odebrać Juniora. Zaparkowaliśmy pod domem i trzymając się za rękę, szczęśliwi weszliśmy na werandę. Nie fatygując się pukaniem otworzyliśmy drzwi i weszliśmy cichutko do środka. Po chwili zawołałam:
- Już wróciliśmy! - Nie musieliśmy długo czekać, aż ze schodów zbiegł nasz synek.
- Mama!, Tata! - Wykrzyczał i rzucił się w ramiona Damona.
- Ale urosłeś - powiedział Damon, tak bardzo się za nim stęskniłam. Damon podniósł go na ręce, cały czas mocno tuląc a ja dołączyłam się do nich całując syna w głowę. Nareszcie byliśmy jak prawdziwa rodzina. C.D.N.


PS. Wiem że rozdział krótki ale tak pasowało mi go zakończyć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy